Wpis o najcudowniejszym kremie pod oczy, który wręcz mnie uratował był tworzony od co najmniej pół roku. A historia poszukiwania tego idealnego kremu zaczęła się dawno dawno temu. W myśl zasady: „lepiej zapobiegać, niż leczyć”, postanowiłam zaopatrzyć się w dobry nawilżający krem pod oczy, jeszcze nie koniecznie przeciwzmarszczkowy
A więc zaczęłam poszukiwania od tych najtańszych polecanych na KWC, czyli Ziaja, Floslek, L’oreal. Niestety powieki były coraz bardziej wysuszone i żadnej ulgi kremy nie przynosiły. Więc przerzuciłam się na intensywne poszukiwania, a tym samym na półce zagościły kremy od The Body Shop, Clinique, Rexaline, Lancome i wiele wiele innych. Za każdym razem kremy okazały się niewypałem, bo moje powieki chłonęły krem jak gąbka wodę i domagały się więcej, nadal czułam napięcie i suchość w okolicach powiek.
I tylko bardzo odżywczy oraz gęsty krem od L’occitane, Bauma ultra rich eye balm uratował. I to uratował skutecznie, bo od jakiegoś czasu nie muszę go stosować codziennie, a pomału przerzucam się na lekkie żele. Natomiast lubię wracać do niego, kiedy jest mróz, śnieg i wiatr. Taka kołderka ochronna na delikatną skórę powiek jest idealna.
Plusy:
Zawartość masełka Shea
Jest dobrym nawilżaczem
Absolutnie jest dobrym dla cery dobry (moja Mama pokochała ten kremik miłością natychmiastową)
Minusy:
Gęstość kremu, dla jednych może wydać się za ciężki, dla mnie idealny. (po dłuższym stosowaniu działa i teraz stosuje tylko okazjonalnie)
Cena – ok 120 zł, jednak nie jest zbyt wydajny
Nie możesz dodać komentarza.